PRAWDA A RACJA

ODPOWIEDZ
ram
Articles: 0
Posty: 78
Rejestracja: 11 cze 2020, 21:26
Lokalizacja: Szczecin
Kontakt:

PRAWDA A RACJA

Post autor: ram »

Człowiek ma tendencję do gloryfikowania wszystkiego, zwłaszcza swojej postawy i zjawisk, na które kierujemy uwagę. Wmawiamy sobie, że nasz wybór i postrzeganie są doskonałe, niepowtarzalne i jedyne. W tym wyczarowanym przez siebie oglądzie świata tylko my mamy rację, no i oczywiście ci, którzy wszystko podobnie przyjmują i interpretują, lecz gdzieś tam w blokach genetycznej pamięci, gdzieś w umysłowej układance programu skrywa się jednak coś, co zaburza tę pewność siebie, co wypacza to spokojne spojrzenie na świat. To echo dawnych dokonań i cień cierpienia, bólu i upadku jakich doświadczaliśmy gdy było nam źle - gdy przegrywaliśmy batalię z życiem.

Ukryta przed okiem przeszłość przypomina nam, że wcale nie było i nie jest tak kolorowo, że nasza natura od tamtych czasów wcale nie odbiegła od wzorców dawnych zachowań, że w podobnych sytuacjach znów damy plamy. Uświadamiamy sobie wyraźnie to, że wcale nie poszliśmy do przodu, że nie zmieniliśmy się jeszcze. By zagłuszyć, by stłumić w sobie ten głos prawdy, by nie szukać odpowiedzi na pytanie kim jesteśmy i z czym sobie w końcu radzimy, to tworzymy sztuczną projekcję, takie syntetyczne postrzeganie siebie w ramach otaczającego nas środowiska. Zaczynamy widzieć to, co chcemy widzieć, a nie to jacy jesteśmy, czy jak wygląda świat.

Takie posunięcie pozwala nam zachować umowną godność, a nawet nadajemy jej nowy szlif. To tłumi wewnętrzny konflikt, to zapobiega powstaniu nowych ran. Jak ognia unikamy poprawnej analizy siebie - przecież nie chcemy się zmieniać. Na to nikt nie ma ochoty. Lepiej tworzyć iluzję i ją utrzymywać niż się długo i boleśnie, nazwijmy to, modernizować. Całą tę operację tłumienia prawdy nazywamy RACJĄ. Mamy rację w tym i w tamtym, po raz pierwszy, drugi, trzeci i ostatni. Prawda w naszym ujęciu to propaganda, to podszept czegoś tam złego, nieodpowiedniego, które chce zaburzyć naszą równowagę energetyczną i doprowadzić do utraty kontroli nad myśleniem. Inni maja podobnie i też podobnie czują. Mają niemal tak samo. Też się bronią, też się lękają. A co jak niechwalebna przeszłość ożyje i zacznie zadawać pytania? Co wtedy z nami, z prawdą i obowiązkiem pracy nad sobą?

Dla spokoju duszy, dla potrzeby wyciszenia emocji to my musimy mieć rację. To uspokaja, daje urlop od siebie i od prawdy. Rację wspieramy propagandową ideologią i oczywiście filozoficzną doktryną o wolnym wyborze. To nic, że ów wybór zostaje ograniczony, że zawężamy pole widzenia za pomocą systemowych kryteriów. Ale w ten sposób się nie narażamy, nie tracimy zaufania w stosunku do siebie, nie popadamy w odrętwienie, przestają nas dotyczyć obostrzone kryteria społecznych uwarunkowań. Można więc dalej spokojnie wylegiwać się i marzyć - nawet wtedy, gdy niedaleko toczy się wojna i giną ludzie. Tak naprawdę to dla własnej wygody za żadne skarby nie chcemy o tym słyszeć - o wojnie i o cierpieniu innych. Udajemy co prawda zainteresowanie, ale o tyle, o ile trzeba i nic ponad to. Po co nam wiedzieć czy ktoś ginie w obronie własnych racji, czy też racji uwarunkowanych społecznie? Po co nam taki ból? Po co taka rozkmina? Po co nam ta cała prawda? Po co mamy wchodzić w cudze życie z buciorami i jeszcze dodatkowo się męczyć. Nasze racje nas obronią. Utrzymają z daleka od zgiełku i wrzasku. Ich siła jest wielka. One ustrzegą nas przed wielotorowym myśleniem - to ułatwia sprawę. My to my, inni to inni, poza tym jesteśmy przy nich całym naszym sercem, popieramy ich wolnościowy zryw bez dwóch zdań. Niech się cieszą, że nie jesteśmy przeciw. I to się właśnie nazywa solidarność. Po to są też fundacje. "Mądrzy" nie przyglądają się temu co się tam w nich wyrabia. My obowiązek spełniliśmy (dając pieniądze na fundację), więc my jako "mądrzy" możemy stać z boku - sumienie mamy czyste.

Prawda wymaga poświęceń i działania. Podejrzewamy, bo tak podszeptuje sumienie, że gdyby wszyscy się w niej wyrażali od dziecka, to nigdy nie trzeba było by o nią walczyć i o niej nikomu przypominać - także sobie samemu. Wyszło inaczej i prawda stała się niebezpieczna. W swej jednotorowości owa prawda nie stawia pytań. To bardzo wygodne dla umysłu. W rzeczywistości prawda jest jedyna, więc w każdym zdarzeniu i w każdym człowieku zawiera się jako indywidualne, a zarazem wspólne doświadczenie. Tego nie sposób odrzucić, temu nie sposób zaprzeczyć, to wymusza reakcję. Żeby dalej spokojnie żyć, trzeba takiej prawdzie zręcznie zaprzeczyć. Trzeba stworzyć swoją rację i na dodatek przypieczętować ją prawem wolnego wyboru. Choćby powtarzać w nieskończoność tę formułkę. To taka alternatywa dla prawdy, a więc jakby druga prawda.

Faktycznie prawda jest jedna - nawet tam, gdzie dwóch się bije. Prawda postrzega starcie po swojemu. Chwilową słuszność, chwilową rację mają jedynie walczące ze sobą strony i obserwator, jeśli taki się znajdzie. Racja wycisza i uspokaja, pozwala zapomnieć o problemach i utrzymać godność - iluzyjną, ale godność. Wierzymy w to. Tymczasem prawda nie jest taka ugodowa. Ona wymaga reakcji i odwagi. Dla niej godność to papierowy certyfikat. Prawda nie zauważa umysłu i przejawia się w świadomości faktu. Czas dla niej nie istnieje, choć szczegółowo koduje wszystkie zdarzenia. Prawda jest jakby sercem całej natury. Nikt nie chce znać prawdy o sobie, bo nikt nie chce się zmieniać.

Racja pozwala na komfort bezczynności - takiego nicnierobienia. Lepiej obstawiać przy swoim, stać z boku i się nie wychylać. Przecież jesteśmy mali i słabi - co my w ogóle możemy. No nic. Najwygodniej siedzieć cicho i patrzeć w drugą stronę. Czasem się jednak budzimy. Czasem reagujemy - zwłaszcza wtedy gdy mamy możliwość przejęcia efektów cudzej pracy lub ktoś nam szkodzi. Przecież każdemu należy się to samo. Tak działa społeczna sprawiedliwość. Skoro ktoś jest bardziej pracowity niż my, to niech pracuje, niech się sprawdza, niech stawia średnią na coraz wyższym poziomie. Trzeba dać się mu wykazać, inaczej nie będzie usatysfakcjonowany ze swojej doskonałości. Niech ukazuje światu prawdę o sobie. Nam wystarczy nasza własna racja (ironicznie). Przecież to także jakaś forma prawdy . Co z tego, że racja potęguje napięcie. Jest ono mniejsze tylko wtedy jeśli godzimy się na podleganie racji społecznej. To nic, że płacimy za to postrzeganiem i przestrzeganiem absurdalnych prawd. Ale one są wygodne i na dodatek dające pewne przywileje.

Ludzie posługujący się społeczną racją widzą świat jako jedyny i słuszny - mający ciągle te same, bezpieczne barwy. Do tego można się przyzwyczaić, a nawet pokochać. Tacy ludzie żyją wygodną iluzją prawdy, na na dodatek cieszą się społecznym uznaniem. Pozornie o nic nie muszą walczyć, pozornie wszystko wygląda dobrze. Jest ułożone i klasyczne. Tu nie trzeba przestrzegać dziesięciu przykazań. Wystarczy się wyspowiadać i chyląc głowę przed potęgą kościoła mówić na koniec - to nasza i tylko nasza wina. To wystarczy. W porównaniu z racją prawda to bunt, to wolność, to bezkres, to porzucenie umysłu, to światło, to wyjście z piwnicy, a do tego potrzeba odwagi, mądrości, intuicji i chęci.

Prawda jest perfekcją. Daje tyle możliwości, tyle priorytetów, że dopiero po czasie człowiek zaczyna odczuwać jak ogromnym jest ona intelektualnym błogostanem. Będąc nią o niczym więcej myśleć nie trzeba. To kończy wyścig, to kończy bieg i wprowadza w stan nirwany. Człowiek wchodzi w stan poprawnego istnienia i wszystko dzieje się zgodnie z założeniami Absolutu. Nie trzeba szukać, nadwyrężać się, zmieniać postawę, a i tak stanie się to co najlepsze, najrozsądniejsze i dostępne. Wystarczy być niezłomnym i cierpliwym. W prawdzie nie ma granic i przeciwników, wojny i zabobonów, kościołów i policji, głodu i cierpienia, bezdomnych i chorych. Prawda to prawość, to objawienie boskiego porządku, to dom, to Eden, to Raj.

W prawdzie jest ten, kto pozwoli prowadzić się ku niebu, kto nie krytykuje, a poznaje i zmienia, kto gotów jest przyjąć rozwiązania Nadrzędnej Inteligencji. Ten kto ze swoich racji rezygnuje i otwiera się na świadomość faktu, ten otwiera się na świat wewnętrznej doskonałości, a doskonałość nie ma racji, bo jej nie potrzebuje. A wy potrzebujecie racji? Bo jeśli nie, a prawdą jesteście, to nie potrzebujecie nawet wypowiadać słów.


źródło https://www.youtube.com/watch?v=PZkrl5GlU-s
ODPOWIEDZ

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 0 gości